Pojawienie się grudek tłuszczu na udach i pośladkach łączymy często z otyłością – niesłusznie. Na cellulit
cierpi wiele modelek i aktorek, które całe życie dbają o linię:
Scarlett Johansson, Britney Spears, Rihanna – one też się z nim
borykają. Tylko jeden rodzaj cellulitu wywoływany jest przez nadwagę.
Pozostałe zależą od różnych czynników: hormonów, krążenia krwi,
działania układu limfatycznego, trybu życia oraz od informacji
zapisanych w naszych genach. Ze względu na przyczyny powstania
wyróżniamy trzy podstawowe rodzaje cellulitu.
Dobranie metody leczenia oraz powodzenie w walce z „pomarańczową
skórką” zależy w dużej mierze od rozpoznania swojego przypadku.
*cellulit tłuszczowy
Powstaje kiedy w naszych komórkach zbierają się kwasy tłuszczowe. Gromadzą się pod naszą skórą pod postacią małych grudek. Pojawia się najczęściej na brzuchu, udach i pośladkach.
*cellulit wodny
W przeciwieństwie do cellulitu tłuszczowego, cellulit wodny dotyka z reguły kobiety szczupłe. Jego pojawienie się związane jest ze złym krążeniem krwi i limfy w tkance łącznej. Komórki tłuszczowe napełniają się i
powiększają swoją objętość. Ich zbite grupy tworzą widoczne pod skórą
grudki, które przy dotyku mogą być lekko bolesne.
*Cellulit cyrkulacyjny
Ten rodzaj cellulitu tworzy się powoli i jest trudny do pozbycia się. W
dodatku przy dotknięciu jest bardzo bolesny. Rozpoznać go można poprzez
dotyk: tworzą go bardzo twarde i zbite bolesne grudki. Występuje głównie
na udach oraz nad kolanami.
Jak walczyć z cellulitem?
A więc napiszę wam kilka domowych sposobów:
1. Peeling z soli morskiej - zamocz ciało w ciepłej wodzie i przez 2 minuty wmasowuj garść soli morskiej, można ją dostać w każdej drogerii typu Rossman
2. Peeling z cukru - wymieszaj brązowy cukier z miodem, olejkiem z pestek winogron, masłem migdałowym. Wsmaruj w zwilżoną skórę ud i brzucha.
3. Kawa - zmieszaj zieloną kawę z balsamem do ciała, wcieraj przez kilka minut po czym zmyj zimną wodą.
4. Napój antycellulitowy - sok wyciśnięty z 1 cytryny wlej do 3/4 szklanki wody, dodaj szczyptę pieprzu cayenne. Pij 3x dziennie.
5. Peeling kawowy - potrzebne : 2 łyżki mielonej kawy, 1 łyżka białego cukru, 2 łyżeczki cynamonu, żel do mycia ciała, 1 łyżka wrzątku, pojemnik.
Przepis: Kawę zalać wrzątkiem, dodać cukier i cynamon. Po ostygnięciu dodać trochę żelu.
niedziela, 23 listopada 2014
sobota, 22 listopada 2014
Mój codzienny make up.
Cześć i czołem, witam wszystkich. Znowu trochę mnie nie było (wszystko wina szkoły!). No ale cóż, nic z tym nie da się zrobić. Zabieram się za nadrabianie zaległości. W tym miesiącu planuję jeszcze maksymalnie 2 posty, których plan mam już pięknie rozpisany w zeszycie.
Dziś chciałabym wam pokazać jak wygląda mój makijaż codzienny. Nie zamierzam nagrywać wideo, bo nie o to w tym chodzi (nie jestem vloggerką :)). Pokażę wam kilka kosmetyków których używam.
Nie jest to zbyt skomplikowany proces, więc zaczynamy.
Najpierw nakładam krem BB od Miss Sporty (11 zł). Kupiłam go w rossmanie i jestem zachwycona (mam numer 1 - Nude Radiance). Kryje lekkie niedoskonałości, szybko się wchłania, po wyschnięciu nie zmienia koloru na żółto - pomarańczowy więc nie wyglądam jakbym przesadziła z solarium. Jedynym minusem jest dość rzadka konsystencja, ale da się jakoś z tym żyć. Ja nakładam go za pomocą pędzelka zakupionego również w rossmanie (24.99 zł) uprzednio oczywiście wyciskając odrobinkę kremu na wierzch dłoni.
Po nałożeniu kremu BB czekam (dosłownie kilkanaście sekund), żeby krem się wchłonął. Przez ten czas zajmuję się ustami. Nakładam na nie moje ulubione masełko do ust z Nivea (o ile dobrze pamiętam 9.99zł). Świetnie nawilża, lecz ma jeden minus - trzeba je nakładać palcem, co jest dość niewygodne. Ja aktualnie używam tego o zapachu blueberry blush ale mam już zakupione drugie - raspberry rose. Borówkowe masełko ma intensywny zapach, uwielbiam je.
Następnym krokiem kiedy krem BB już wyschnie jest nałożenie korektora na wszystkie niedoskonałości. Ja używam tego z lovely o numerze 2 (7.59 - rossman). Ma super pędzelek który ułatwia aplikację. Poprzednio używałam korektora z Kobo - perfect stay. Był on w sztyfcie i po przeczytaniu, że podobno przenosi bakterie szybko z niego zrezygnowałam. Szukałam czegoś bardziej płynnego i znalazłam. Nakłada się świetnie i można go również stosować pod oczy. Kryje jak trzeba, nie mam co do niego jak na razie zastrzeżeń.
Gdy nałożę i wklepie korektor tam gdzie trzeba, zaczynam pudrować twarz. Używam do tego pudru w kamieniu z Wibo z jedwabiem i wit.E w numerze 2. Zaczyna mi się powoli kończyć i nie wiem, czy nie poszukać czegoś nowego, chociaż ten jest dobry. Świetnie matuje, ma uroczą gąbeczkę do nakładania i lusterko w opakowaniu co jest dużym plusem. Niestety na czas kiedy jestem poza domem (ok. 7-8h) muszę aplikować go około 4 razy, mniej więcej raz na 2 godziny, ponieważ jest dość krótkotrwały.
Po pudrze nakładam róż do policzków natural beauty blusher z lovely odcień nr 3. Jest delikatny, dobrze się go nakłada, nie sypie się i ma dość solidne, fajne opakowanie - różne od tych klasycznych, zatrzaskiwanych paletek. Minusem jest fakt, że schodzi po ok. 3h i trzeba go znów aplikować. Jest wydajny i dosyć tani (9 zł).
Kolejnym krokiem jest pomalowanie rzęs. Aktualnie używam tuszu z astora - play it big. Cieszę się bardzo, że jest już na wykończeniu bo NIENAWIDZĘ GO. Jest okropny. Kruszy się, szczoteczka jest niewygodna i często podczas malowania sprawia, że umalowaną mam też część powieki, po 3 godzinach wyglądam jak panda - wygląda jakbym nałożyła sobie pod oko czarny cień. Koniecznie muszę zakupić nowy, ten nie nadaje się do niczego, nie polecam.
Ostatnią rzeczą, którą robię jest nałożenie czegoś na usta. Masełko się wchłonęło a więc czas na docelową szminkę/błyszczyk. Zwykle używam baby lips od maybelline (9.99). Są to moje ulubione pomadki, mam wszystkie 6 dostępnych w Polsce. Najczęściej używam peach kiss (ta fioletowa w kolorze morelowym). Jest to kolor którego na ustach prawie nie widać a jest świetny. Czasem zdarzy mi się użyć tej czerwonej w pomarańczowym opakowaniu, ale to na bardziej szczególne okazje :).
I gotowe. Makijaż jest lekki, trzyma się (pomijam fakt, że muszę pudrować i zmywać ten paskudny tusz spod oka). Nie jest bardzo widoczny więc jest idealny na co dzień do szkoły/pracy. Co więcej mogę napisać? Dodam, że nie muszę kilka razy używać korektora, bo trzyma się świetnie.
Dziś to byłoby na tyle, do następnej notki x
Dziś chciałabym wam pokazać jak wygląda mój makijaż codzienny. Nie zamierzam nagrywać wideo, bo nie o to w tym chodzi (nie jestem vloggerką :)). Pokażę wam kilka kosmetyków których używam.
Nie jest to zbyt skomplikowany proces, więc zaczynamy.
Najpierw nakładam krem BB od Miss Sporty (11 zł). Kupiłam go w rossmanie i jestem zachwycona (mam numer 1 - Nude Radiance). Kryje lekkie niedoskonałości, szybko się wchłania, po wyschnięciu nie zmienia koloru na żółto - pomarańczowy więc nie wyglądam jakbym przesadziła z solarium. Jedynym minusem jest dość rzadka konsystencja, ale da się jakoś z tym żyć. Ja nakładam go za pomocą pędzelka zakupionego również w rossmanie (24.99 zł) uprzednio oczywiście wyciskając odrobinkę kremu na wierzch dłoni.
Po nałożeniu kremu BB czekam (dosłownie kilkanaście sekund), żeby krem się wchłonął. Przez ten czas zajmuję się ustami. Nakładam na nie moje ulubione masełko do ust z Nivea (o ile dobrze pamiętam 9.99zł). Świetnie nawilża, lecz ma jeden minus - trzeba je nakładać palcem, co jest dość niewygodne. Ja aktualnie używam tego o zapachu blueberry blush ale mam już zakupione drugie - raspberry rose. Borówkowe masełko ma intensywny zapach, uwielbiam je.
Następnym krokiem kiedy krem BB już wyschnie jest nałożenie korektora na wszystkie niedoskonałości. Ja używam tego z lovely o numerze 2 (7.59 - rossman). Ma super pędzelek który ułatwia aplikację. Poprzednio używałam korektora z Kobo - perfect stay. Był on w sztyfcie i po przeczytaniu, że podobno przenosi bakterie szybko z niego zrezygnowałam. Szukałam czegoś bardziej płynnego i znalazłam. Nakłada się świetnie i można go również stosować pod oczy. Kryje jak trzeba, nie mam co do niego jak na razie zastrzeżeń.
Gdy nałożę i wklepie korektor tam gdzie trzeba, zaczynam pudrować twarz. Używam do tego pudru w kamieniu z Wibo z jedwabiem i wit.E w numerze 2. Zaczyna mi się powoli kończyć i nie wiem, czy nie poszukać czegoś nowego, chociaż ten jest dobry. Świetnie matuje, ma uroczą gąbeczkę do nakładania i lusterko w opakowaniu co jest dużym plusem. Niestety na czas kiedy jestem poza domem (ok. 7-8h) muszę aplikować go około 4 razy, mniej więcej raz na 2 godziny, ponieważ jest dość krótkotrwały.
Po pudrze nakładam róż do policzków natural beauty blusher z lovely odcień nr 3. Jest delikatny, dobrze się go nakłada, nie sypie się i ma dość solidne, fajne opakowanie - różne od tych klasycznych, zatrzaskiwanych paletek. Minusem jest fakt, że schodzi po ok. 3h i trzeba go znów aplikować. Jest wydajny i dosyć tani (9 zł).
Kolejnym krokiem jest pomalowanie rzęs. Aktualnie używam tuszu z astora - play it big. Cieszę się bardzo, że jest już na wykończeniu bo NIENAWIDZĘ GO. Jest okropny. Kruszy się, szczoteczka jest niewygodna i często podczas malowania sprawia, że umalowaną mam też część powieki, po 3 godzinach wyglądam jak panda - wygląda jakbym nałożyła sobie pod oko czarny cień. Koniecznie muszę zakupić nowy, ten nie nadaje się do niczego, nie polecam.
Ostatnią rzeczą, którą robię jest nałożenie czegoś na usta. Masełko się wchłonęło a więc czas na docelową szminkę/błyszczyk. Zwykle używam baby lips od maybelline (9.99). Są to moje ulubione pomadki, mam wszystkie 6 dostępnych w Polsce. Najczęściej używam peach kiss (ta fioletowa w kolorze morelowym). Jest to kolor którego na ustach prawie nie widać a jest świetny. Czasem zdarzy mi się użyć tej czerwonej w pomarańczowym opakowaniu, ale to na bardziej szczególne okazje :).
I gotowe. Makijaż jest lekki, trzyma się (pomijam fakt, że muszę pudrować i zmywać ten paskudny tusz spod oka). Nie jest bardzo widoczny więc jest idealny na co dzień do szkoły/pracy. Co więcej mogę napisać? Dodam, że nie muszę kilka razy używać korektora, bo trzyma się świetnie.
Dziś to byłoby na tyle, do następnej notki x
środa, 8 października 2014
Fall 2014 ♥♥♥
Cześć i czołem! Dość długo zbierałam się z kolejną notką, niestety brak czasu i obowiązki a i w wakacje też nie miałam tyle czasu ile chciałam... A jak wiadomo taki post jest bardziej pracochłonny niż zwykły outfit na jeden sezon czy też okazję.
Z góry wiedziałam co chciałabym mieć w swojej garderobie na okres jesienny, czego mi brakuje i na czym przede wszystkim chciałabym skupić swoją uwagę - więc co dla mnie jest motywem przewodnim na tę jesień?
Mieszanka stylów - ciężkie i sportowe typy ubrań czy obuwia w kolorystyce czerni, beżu, brązu, koszule w kratę, luźne bluzy i obcisłe spodnie, jeans, oraz delikatny styl, czyli moje ukochane pastele i mięciutkie, pluszowe sweterki.
Nie zapomnijmy o dodatkach na te zimniejsze dni! Akcesoria typu komin czy szalik, to absolutny must have na mojej liście, którą prezentuję wam poniżej. Oprócz tej listy ustaliłam rzeczy które lubię/nie lubię w jesieni i odrzuty czyli jesienny kicz.
Must have FALL 2014
skórzana ramoneska czyli tak zwana kurtka skórzana. Z ćwiekami, czy nie, pasuje do większości jesiennych rzeczy:
botki. Mój typ to czarne z małym obcasem, ze złotymi suwakami lub klamerkami:
mięciutkie swetry. Ostatnio widziałam luźne, pluszowe w h&m i się w nich zakochałam:
zgniłozielona parka. Sama jestem dumną posiadaczką takowej i trzeba się sporo naszukać, aby znaleźć ładną:
komin. Mam szary, chciałabym kupić jeszcze beżowy:
koszula w kratę. Mam czerwoną z działu męskiego w h&m i jest super:
absolutny hit według mnie, czyli białe martensy:
Rurki. Na jesień zdecydowanie odcienie: bordowy, czarny, granatowy i butelkowa zieleń będą tu odpowiednie:
jeansowa koszula:
koszulki lub bluzy z super nadrukami:
kardigan:
kapelusz z dużym rondem
pastelowe ubrania/dodatki
lakiery do paznokci: bordowy, kawowy i nude:
Rzeczy, które lubię w jesieni:
❤ ciepła herbata. Malinowa lub o smaku owoców leśnych, z cukrem. Uwielbiam, jest zdecydowanie najpyszniejsza na chłodne dni.
❤ długie wieczory. Można zrobić tak wiele niesamowitych rzeczy... :)
❤ dobre książki. Jesień jest według mnie idealną porą na uzupełnienie nie tylko swojej garderoby, ale i również półki na książki. Książki fantasy, romanse oraz internetowe fanfiction to to, co lubię najbardziej.
❤ nowe sezony seriali aka Jerba serialomaniaczka :)
❤ cieplutkie skarpety. Jestem strasznym zmarzluchem i zawsze jest mi zimno w stopy i dłonie. Myślę, że wełniane skarpety są idealnym dla mnie rozwiązaniem, zawsze jest mi w nich wygodnie i ciepło.
❤ najwspanialsze na świecie są zimne wieczory spędzone samotnie pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty, czytając dobrą książkę albo oglądając świetny film. Podczas jesieni najbardziej lubię oglądać romanse lub filmy akcji. Uważam, że horrory są lepsze gdy ogląda się je w lecie.
❤ sezon na warzywa, czyli pyszne jedzonko! Na przykład moja ukochana zupa dyniowa :) W następnej notce podam wam parę przepisów np na gorącą czekoladę lub zupę krem z dyni
❤ długie, ciepłe kąpiele w wannie. Ostatnio skupiłam się na pielęgnacji mojego ciała i włosów. Lubię odprężyć się w kąpieli przy świecach, dobrej muzyce i olejku zapachowym (ostatnio kupiłam w rossmanie, jest wspaniały. Ma bardzo intensywny zapach). O pielęgnacji włosów również będzie osobna notka, ale wstępnie mogę powiedzieć, że jedwab i odżywka to to, co tygryski lubią najbardziej :)
Rzeczy, których nie lubię w jesieni:
✖ jesienna depresja. Zawsze. Czuję się beznadziejna, samotna...
✖ deszcz. Dużo deszczu, przemoczone buty, ubrania.
✖ zimny wiatr. Ci, którzy mają długie włosy wiedzą, o co mi chodzi. Włosy są wtedy wszędzie, dosłownie. Poza tym wiatr zwiewa czapki, szaliki no i ogólnie jest zimny :(
✖ coraz krótszy dzień. Mało czasu na spotkania ze znajomymi, szybko robi się ciemno i coraz zimniej.
Modowe faile:
*legginsy we wzorki. Zwłaszcza kiedy dziewczyny zakładają do nich krótkie koszulki.
*grube, puchate skarpety do balerinek. Jezu, babo, albo zakładasz skarpetki i kryte buty albo balerinki na lato. Poza tym wygląda to obrzydliwie. Wieś.
* różowa koszulka i bluza, sweterek czy płaszcz w panterkę. Panterkowy print w większej ilości to wiocha jak się patrzy. Ja mam vansy w taki print, ale noszę je tylko i wyłącznie do czarnych spodni i gładkiej góry.
* grubi ludzie w obcisłych ubraniach. Ja wiem, że nie da się zmienić figury ot tak, ale sami sobie zapracowali na to, że są grubasami. Niech przestaną wpierdalać i wezmą się za ćwiczenia. Denerwuje mnie to.
Na dziś to tyle, lecę uczyć się polskiego :c Następna notka z przepisami powinna być już w przyszłym tygodniu.
Pozdrawiam,
Jerba ♥
Mini haul: wakacyjne wyprzedaże
Taka radość, że wakacje się zaczynają a tu już mamy połowę lipca za pasem. Bardzo mnie cieszy fakt, że wyjazd za granicę mam już za sobą i resztę czasu mogę spędzić jak i gdzie chce.
Dziś byłam w Plazie, miałam plan iść do Croppa bo upatrzyłam sobie nowy plecak (oczywiście w Plazie go nie było i musiałam jak głupia zasuwać do orkana), ale ten "plan" troszkę się zmienił i wyszedł z niego obchód po sklepach.
Ze sklepów z fajnymi promocjami i ubraniami (aktualnie) polecam:
- cropp
-house
-stradivarius (swetry nawet po 39.99 :) )-cubus
-h&m
No więc udałam się do croppa i po zauważeniu, że mojego plecaka nie ma, na pocieszenie kupiłam sobie taką oto koszulkę. Była ona przeceniona z 39.99 na 19.99
Powoli zbieram rzeczy na okres jesień/zima (szkoła) i ta koszulka wydaje się być ok, nie mam zastrzeżeń :)
Następnym sklepem do jakiego się udałam był Tally Weijl. Niestety nic tam dla siebie ciekawego na jesień nie znalazłam więc poszłam do znajdującego się tuż obok Cubusa.
Uwielbiam ten sklep. Jest taki... basic :)
No a'propos basic to stwierdziłam, że potrzebuje zwykłej, prostej, szarej bluzy. I co ujrzałam na półkach tego cudownego sklepu? Szarą bluzę, trochę luźniejszą, tak jak lubię. Chwyciłam ją w dłonie i popędziłam do przymierzalni dzierżąc dumnie rozmiar S.
Bluza przeceniona z 79.99 na 29.99 (szok, szał baj najt itp. z mojej strony) co jest całkiem dobrym (ba, nawet świetnym) dealem :)
Po tych jakże ogromnych zakupach *smirk godny Dracze* udałam się do Orkana po plecak. Weszłam do sklepu, skierowałam się na Croppową część i... Oh jaka byłam ucieszona gdy go zobaczyłam. Grzecznie zdjęłam z wieszaczka i obejrzałam.
Przeceniony z 99.90 na 39.99 (40 zł za taki plecak byłam gotowa dać).
Jest taki #swag #super #duper #ekstra, że nie mogłam się powstrzymać przed kupieniem.
Oprócz plecaka kupiłam jeszcze naszyjnik (tak mi jakoś pasował do tej czarno białej bluzki z Croppa) z deskorolką. Jest on trochę dłuższy, złoty.
Kosztował mnie 9.99 (przeceniony z 19.99)
No. To by było na tyle. Kolejny mini haul (aka "turkish orginal" - wakacje w Turcji) pojawi się pod koniec tego tygodnia.
.
Jeśli macie jakieś pytania/prośby/cokolwiek - pole w komentarzu jest do waszej dyspozycji.
Przypominam, że oprócz tego bloga prowadzę drugi (cassidy-official.blogspot.com) który jest o duperelach z mojego życia. Świeża notka pojawi się tam już jutro.
Uwaga, prośba ważna: jeśli ktoś wie co mogę zrobić ze zniszczonymi od chloru i wody morskiej włosami - proszę napisać w komentarzu. Tesekkur ederim :)
Polecane
W tym poście co jakiś czas będą się pojawiać kolejne linki do waszych blogów. Pozostałe możecie zareklamować wraz z krótkim opisem w komentarzu pod tym postem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























